Nie siedzą w domu, są aktywni, mają swoje plany i marzenia: byli pracownicy Zakładu nr 1 Centrali Produktów Naftowych (CPN) na Szańcu Zachodnim w Nowym Porcie. Kilka lat temu stworzyli grupę Naftoklub, która spotyka się regularnie i zabiera głos w sprawach związanych m.in. z rewitalizacją Nowego Portu. O działalności klubu oraz paliwowej historii Szańca Zachodniego opowiada Feliks Bąk, lider Naftoklubu.
Naftoklub brzmi trochę jak nazwa drużyny piłkarskiej, jednak państwa działalność nie ze sportem jest związana. Proszę opowiedzieć, czym jest Naftoklub i kto go tworzy.
Naftoklub to grupa, która składa się z byłych pracowników CPN [Centrali Produktów Naftowych], którzy pracowali w Zakładzie nr 1 w Nowym Porcie, na dawnym Szańcu Zachodnim; w naszych szeregach są także entuzjaści, którzy mówią: „historia nie powinna zniknąć”. Jest to głównie grupa senioralna, staramy się jednak zarażać młodszych i zachęcać, by włączali się w działalność Naftoklubu. Nasze motto to: Zachować paliwową/naftową historię Szańca Zachodniego.
Paliwowa historia Szańca Zachodniego to temat marginesowy dla miasta i dzielnicy, ale dla nas stał się tematem głównym. Bardzo nas cieszy, że ten teren jest w rękach miasta, bo miasto więcej może. My jako organizacja, grupa, nie mamy osobowości prawnej, nie możemy brać udziału w konkursach, by tą drogą pozyskiwać fundusze na nasze cele związane z promocją tego tematu. Działamy i namawiamy różnych ludzi, np. z organizacji pozarządowych, by startowali w konkursach, jakie organizuje m.in. Fundacja Orlen dla Pomorza, żeby nagłaśniać ten temat.
Spotykacie się państwo regularnie; od kiedy klub istnieje i jakie były jego początki?
Spotykamy od 2018 roku, kiedy to zrobiliśmy pierwszy projekt w ramach Gdańskiego Funduszu Senioralnego pod nazwą „Szansa na Szańcu”. W ramach projektu zaprosiliśmy do współpracy przewodnika, który – za co jesteśmy mu bardzo wdzięczni – podszedł to tematu historii Szańca Zachodniego z wielkim zaangażowaniem. O przeszłości szańca niewiele wiadomo, ale przewodnik solidnie się przygotował, przewertował sporo literatury i przedstawił historię szańca tę starszą, której my nie pamiętamy. Dowiedzieliśmy się, że zanim pojawił się CPN, działy się tu różne interesujące rzeczy, o czym mieszkańcy Nowego Portu często nie wiedzą. Dzięki dofinansowaniu z różnych projektów senioralnych, przewodnik przez jakiś czas nam towarzyszył. W 2020 roku pojawiła się nawet koncepcja, żeby na trzech tablicach pokazać tę historię, ale nie udało nam się tego zrealizować. Mamy jednak nadzieję, że jakieś upamiętnienie historii tego miejsca będzie możliwe wraz z powstaniem parku na szańcu, choć wiemy, że do tego jeszcze długa droga.
Przez lata byliście państwo zawodowo związani z Szańcem Zachodnim. Jak wyglądało to miejsce w okresie, kiedy działał tu zakład paliwowy?
Faktycznie, w różnych okresach różni ludzie z naszego klubu w tym miejscu pracowali.
Zaraz po wojnie, jak CPN odzyskał tę bazę z rąk wojsk radzieckich, było to we wrześniu 1945 roku, okazało się, że była to jedna z ważniejszych baz paliwowych w porcie gdańskim; miała dużą pojemność, dostęp do wody i kolei oraz zaplecze. W związku z tym, że handlowano tu paliwami, CPN ulokował tutaj zakład transportu samochodowego do rozwożenia paliw; było tu również biuro Dyrekcji Eksploatacji Cystern i funkcjonowała oczyszczalnia cystern kolejowych, które szły do przeglądu lub do remontu. Ponieważ nie było jeszcze budynku biurowego przy Długim Targu 30, który podnosił się dopiero z ruin, działały tu także biura Oddziału Morskiego CPN; zaplecze techniczne zlokalizowane było przy ul. Wyzwolenia – również w Nowym Porcie. Na terenie Szańca Zachodniego prowadzone było przyjmowanie, magazynowanie i wydawanie paliw w relacji woda – ląd i odwrotnie. W obrocie były różnego rodzaju paliwa oraz oleje dla przemysłu. Wspominano też o dystrybucji surowej ropy naftowej przed wybudowaniem dużej bazy CPN w Dębogórzu. Dopiero jak wybudowano rafinerię w 1975 roku, to od 1978 ten zakład zaczął obumierać. Wyprowadzony został transport samochodowy – przy rafinerii powstał duży zakład do załadunku paliw, a baza na Szańcu Zachodnim stała się magazynem, jak byśmy dziś powiedzieli, specjalnym. Paliwa i oleje były nadal przechowywane przez okres około pięciu lat, po czym były wymieniane, ale nie było normalnego obrotu handlowego, był tylko zapas. Po tym jak zniknął stąd transport, pojawił się zakład bunkrowania floty, bo CPN miał flotę bunkierek i funkcjonował również taki zakład; dotychczas miał on siedzibę w Gdyni, ale został sprowadzony tutaj, na Szaniec Zachodni. Po latach także i on opuści to miejsce; około 1992-93 roku zaczęło się ostateczne opróżnianie zbiorników tego zakładu z produktów naftowych, przestał on być takim magazynem do użytku „w razie czego”, został postawiony w stan likwidacji. Najdłużej działała na tym terenie firma CPN Marine Service Sp. z o. o. – do 2002 roku. Przez chwilę, jak w porcie gdańskim trwały przekształcenia, funkcjonował tu także zakład holowników. Kiedyś rozmawiałem z pracownikiem tego zakładu, który mówił: „niech mi pan nie przypomina nawet, jakie tam były warunki! Ale żeśmy przynajmniej znaleźli przejściowe schronienie.” Ostatecznie zakład CPN został zlikwidowany, było to już za czasów Orlenu (CPN istniał do około 2000 roku, potem już Orlen).
Jakie macie państwo marzenia dotyczące Szańca Zachodniego?
Nasza grupa popiera wolę mieszkańców Nowego Portu, by powstał tu park. Zależy nam jednak na tym, aby była tu także zaznaczona historyczna przeszłość paliwowo-naftowa, która ma swój początek już w 1896 roku. Marzy nam się, żeby ten cenny teren w jakiś sposób uchronić, żeby miasto znalazło, pozyskało fundusze na ten cel.
Liczymy, że będziemy mieli wsparcie wśród ludzi aktywnych, których to interesuje, bo nie ukrywam, że jest to ogólnie sprawa niszowa… Jednak przemysł paliwowy czy generalnie przedsięwzięcia paliwowe, gazowe, naftowe, węglowe w porcie gdańskim to temat bardzo duży i dochodowy, który może połączyć wiele osób, firm i instytucji.
Członkowie Naftoklubu bywają w Nowym Porcie regularnie; jak oceniają państwo zmiany, które zachodzą w tej części miasta dzięki rewitalizacji?
Bezdyskusyjnie Nowy Port zmienia się na plus! Mamy nadzieję, że zmian będzie więcej, że z czasem dzielnica otworzy się na Wisłę, na Twierdzę Wisłoujście, żeby to był jeden organizm. Stworzenie na nabrzeżu miejsca rozrywkowo-towarzyskiego, wyprowadzenie tu, na brzeg, odwiedzających i turystów, na pewno ucieszyłoby mieszkańców Nowego Portu. Impulsem do tego mogłaby być przeprawa promowa pieszo-rowerowa, początkowo uruchamiana np. pilotażowo lub okazjonalnie. Mamy nadzieję, że w niedalekiej przyszłości będą sprzyjające warunki do jej wprowadzenia.
Dziękujemy za rozmowę.
